Historia teatru
Historia
Teatr im. Stefana Jaracza jest jednym z najstarszych teatrów w kraju, spadkobiercą niemalże stuczterdziestoletniej tradycji polskiej sceny w Łodzi, a jego wspaniała i bogata przeszłość wpisała się na zawsze w historię polskiego teatru.
To niemały powód do dumy i satysfakcji. Tym bardziej, że w mieście nad Łódką artystom nigdy nie żyło się łatwo. Już pionierzy polskiego teatru przekonali się, jakim ugorem jest owa „ziemia obiecana”. W XIX stuleciu miasto przeżywało wprawdzie niespotykany boom gospodarczy, zawdzięczało go jednak głównie obcemu kapitałowi. Zagraniczni przybysze przyczyniali się do szybkiego uprzemysłowienia regionu, nie zależało im jednak na popieraniu i popularyzowaniu polskiej kultury. Stać ich było, by po rozrywkę jeździć do Paryża, Petersburga, czy Berlina. Z czasem otwierali własne sceny, i tak około 1910 roku działały tu dwa zespoły żydowskie, jedna stała i subwencjonowana scena niemiecka, często gościły zespoły rosyjskie. Nie pozostawało to bez wpływu na frekwencję w polskim teatrze.
Ówczesna Łódź była zbiorowiskiem ludności zróżnicowanej pod każdym względem – narodowości, pochodzenia społecznego, tradycji, religii, wykształcenia, majątku; tworzyła istną wieżę Babel, społeczeństwo niebywałych kontrastów widocznych na każdym miejscu. Obok fabrykanckich pałaców i willi okolonych enklawami parków tłoczyły się robotnicze slumsy poprzecinane cuchnącymi rynsztokami. Olbrzymie fortuny i luksus sąsiadowały z niewyobrażalną nędzą.
Nie da się ukryć, że nędza była najczęściej polskiej proweniencji, a rekrutowała się z okolicznego chłopstwa, biedoty miejskiej i małomiasteczkowej, która szukała zarobku w dynamicznie rozwijającym się mieście. Trudno się dziwić, że ludzie ci mieli preferencje zgoła inne niż własny rozwój duchowy, a okazji by przypominać im o Polsce, kraju którego nie było na mapie, zdarzało się niewiele. Do nielicznych należały odwiedziny polskich wędrownych trup teatralnych. Łódź, stając się w krótkim czasie prężnym ośrodkiem przemysłowym, budziła nadzieje artystów na spotkanie z publicznością hojną i umiejącą docenić ich kunszt aktorski. W latach siedemdziesiątych XIX stulecia rekonesans wypadł na tyle pomyślnie, że przedsięwzięto próbę ukonstytuowania stałej sceny. Tym odważnym, który zechciał zaryzykować pozostanie w Łodzi był Józef Teksel. To z jego inicjatywy w podwórzu hotelu Victoria przy ul. Piotrkowskiej 67 wybudowano pierwszy murowany gmach teatralny. Teatr przejął nazwę od nazwy hotelu. Niestety, Tekslowi i jego zespołowi udało się przetrwać zaledwie cztery miesiące. Rozczarowani brakiem zainteresowania ze strony łodzian, artyści zmuszeni byli opuścić miasto.
Dziesięć lat później marzenie o stałym polskim teatrze w robotniczym mieście wreszcie przestało być mrzonką. 6 października 1888 roku odbyła się pierwsza premiera. Pokazano Małżeństwo Apfel, komedię Kazimierza Zalewskiego w reżyserii Karola Kopczewskiego. Stało się to za sprawą aktora, reżysera, autora sztuk teatralnych oraz późniejszego redaktora najstarszej łódzkiej gazety „Dziennika Łódzkiego” – Łucjana Kościeleckiego. Ten niestrudzony twórca podwalin polskiego teatru zdobył poparcie (i kredyt) możnych i wpływowych łodzian, wśród których znaleźli się i Niemcy, i Żydzi, i Polacy. Dzięki jego uporowi i determinacji od 1888 roku można mówić o stabilizacji polskiego teatru w Łodzi. Nie oznacza to wcale, że trudności pokonano raz na zawsze. Kościelecki utrzymał placówkę przez dwa sezony, po czym „zrujnowany materialnie i przygnębiony moralnie (na co wpłynęła szczególnie obojętność łódzkiej publiczności) złożył kierownictwo teatru”. Jego starania nie poszły jednak na marne. Przetarł bowiem szlak kolejnym marzycielom i desperatom.
Jego następcy również ryzykowali własne majątki, tracili je i wyjeżdżali stąd jako bankruci. Ostatni przedwojenni dyrektorzy Teatru Polskiego, Kazimierz Wroczyński i Hugo Moryciński, w liście otwartym opublikowanym w łódzkiej prasie gorzko podsumowali pierwsze pięćdziesięciolecie polskiej sceny: „Od roku 1888 bankrutują kolejno: Kościelecki, Kopczewski, Wołowski, Grubiński, Gawalewicz i Zelwerowicz po raz pierwszy. W czasie wojny – poza efemerydami – Szarkowski z Orlińskim, Rychłowski, znowu Zelwerowicz. Po wojnie dwa lata prowadzi teatr gmina miejska na własną rękę robiąc największy łódzki teatralny deficyt, po czym pracują na własne straty Wroczyński, Szyfman, Gorczyński, nie kończy sezonu Adwentowicz, dokłada ZASP do dyrekcji Borowskiego, rozpada się teatr Wysockiej i Krotkego, wreszcie dyrekcja niżej podpisana kończy upadłością. […] Odchodzimy obarczeni ciężarami długów osobistych, na których spłaty może nie wystarczyć życia. […] Najlepsi dyrektorzy polscy – Wołowscy, Gawalewicze, Szyfmani, Zelwerowicze, Gorczyńscy w Łodzi są niedobrzy i z zasady kończą krachem. A rzecz osobliwa: im większy dyrektor – tym większa finalna klęska”.
Na początku dwudziestego stulecia atmosfera wokół spraw teatru zdawała się zmieniać na lepsze. Już w 1903 roku ukonstytuowało się w Łodzi pierwsze w kraju pod zaborami Polskie Towarzystwo Teatralne, które przyjść miało w sukurs polskim antreprenerom. Za cel obrało popieranie rodzimej sceny, zbieranie funduszy, zatwierdzanie i wspieranie – również finansowe – dyrekcji teatru. Była to pierwsza tego typu organizacja w Królestwie Polskim, w którym subsydiowano wówczas jedynie teatry warszawskie. Reszta scen skazana była na łaskę bądź niełaskę lokalnych społeczności. Pierwsze doświadczenia PTT przypadły na dyrekcję Mariana Gawalewicza, który – jak pisano – w trudnych rewolucyjnych czasach „wysoko dzierżył sztandar sztuki”. Mimo to opuszczał Łódź straciwszy cały swój majątek oraz posag córki.
Do 1909 roku, do czasu pożaru, który strawił budynek teatru, łódzcy aktorzy grali na deskach Victorii. Pożar wybuchł za pierwszej dyrekcji Aleksandra Zelwerowicza. Mimo poniesionych przez teatr strat materialnych należy ówczesną dyrekcję uznać za wyjątkowo dla Łodzi szczęśliwą. Właśnie Zelwerowiczowi zawdzięczali łodzianie uczestnictwo w premierach Wesela i Klątwy Wyspiańskiego, Ryszarda III Szekspira, w którym błysnął wielkim talentem Stefan Jaracz, Nowej Dejaniry (Fantazego), Snu srebrnego Salomei i Samuela Zborowskiego Słowackiego, Dziadów Mickiewicza z legendarną rolą Gustawa-Konrada w wykonaniu pozyskanego dla łódzkiej sceny Andrzeja Mielewskiego, w polskiej prapremierze Irydiona Krasińskiego, a także mieli możliwość obejrzeć Wiśniowy sad i Wujaszka Wanię Czechowa, Upiory i Norę Ibsena, Przebudzenie wiosny Wedekinda czy Wassę Żeleznową Gorkiego. Nic dziwnego, że za wszelką cenę starano się zatrzymać w Łodzi młodego, ambitnego dyrektora, który sprawił, że tutejszy teatr przestał być prowincją i zaczął się liczyć na mapie kulturalnej kraju. Towarzystwo Teatralne wydzierżawiło tereny magazynów Towarzystwa Transportowego „Nadieżda” przy ul. Cegielnianej 63 (dziś Jaracza) i w „iście amerykańskim tempie”, w ciągu 140 dni, wzniosło prowizoryczny budynek teatralny. Jako „tymczasowy” miał służyć sztuce do czasu wzniesienia „monumentalnego gmachu teatralnego”. „Tymczasowy” nazwano wkrótce Polskim. A ponieważ prowizorka trzyma się zwykle najdłużej, wtłoczony pomiędzy kamienice czynszowe w ciasnej, pełnej zgiełku, mało reprezentacyjnej ulicy, przetrwał nie tylko pożar w 1911 roku, ale i kolejne burze i katastrofy dziejowe. Mimo licznych remontów, biedna, mała, wiecznie nie dofinansowana, źle wyposażona scena stawała się miejscem artystycznych wydarzeń, dzięki którym pisano: „Kto zechce odetchnąć atmosferą wielkiej sztuki polskiej, ten będzie musiał jeździć do Łodzi”. Pomimo trudnych warunków, ryzyka finansowego i niewyrobionej publiczności, ambitni twórcy, entuzjaści Melpomeny, mozolnie gruntowali jej pozycję w szarym robotniczym mieście.
Michał Wołowski, dziennikarz i literat, aby pozyskać najliczniejszą w Łodzi grupę potencjalnych widzów – doprowadził do powstania oddzielnej sceny dla robotników na Księżym Młynie. Wyprzedził tym samym inicjatywy: krakowską (Teatr Ludowy, 1899) i warszawską (Teatr Ludowy, 1900). Szanując każdego widza, nie tworzył oddzielnego repertuaru dla teatralnych ignorantów, ale przenosił na robotniczą scenę spektakle grane w Viktorii. Mimo dobrej prasy „marzyciel i fantasta” Wołowski po pięciu latach opuszczał teatr i Łódź „złamany materialnie i moralnie”. Nic dziwnego, skoro łodzianie gustowali raczej w występach liliputów, popisach „zręcznych nad podziw” prestidigitatorów i „antyspirytystów” czy też wodewilowych zapiewajłów.
Nie bez wpływu na teatr pozostawała również polityka. Odczuł to zwłaszcza Karol Adwentowicz. Sam reprezentując lewicowe poglądy, zaprosił do współpracy najwybitniejszego z ówczesnych polskich inscenizatorów, także politycznego radykała, Leona Schillera. Pozwolił mu na kierowanej przez siebie scenie realizować spektakle o ostrej wymowie społecznej (Rywali Andersona, Cjankali Wolfa, Dzielnego wojaka Szwejka Haška, Przestępców Brücknera), które – choć przeszły do historii – nie spodobały się ówczesnym włodarzom miasta. Toteż mimo zasług Adwentowicz pożegnał się z dyrekcją.
Wieczna rozterka dyrektorów, co grać, jak układać repertuar, aby z jednej strony przyciągnąć i pozyskać inteligencję i robotników, a jednocześnie pozostać w zgodzie z własnymi ambicjami, powodowała, że obok sztuk klasycznych polskich i obcych, obok poważnych pozycji reprezentujących dramaturgię współczesną, pojawiały się błahe komedie i farsy, grane dla podreperowania kasy. Sprowadzano na gościnne występy stołeczne i krakowskie gwiazdy: Modrzejewską, Solskiego, Osterwę, Węgrzyna, Jaracza. Aby podnieść atrakcyjność widowiska pozyskiwano do współpracy artystów malarzy, którzy zdobywali ostrogi scenografów – Pronaszkę, Mackiewicza, Daszewskiego, Galla, Otto Axera. Wspominając przedwojenne dzieje teatru warto przywołać cytowanych wcześniej dyrektorów o najdłuższym kierowniczym stażu – Wroczyńskiego i Morycińskiego. Dyrektorzy kładli nacisk na zespołowość, szczególnie ważną w teatrze nie dysponującym wielkimi siłami aktorskimi. Za ich dyrekcji Schiller wyreżyserował m.in. Nie-Boską komedię Krasińskiego, Kordiana Słowackiego, Nasze miasto Wildera, Aleksander Węgierko – Gałązkę rozmarynu Nowakowskiego, Bronisław Dąbrowskim – Wieczór Trzech Króli Szekspira, Noc listopadową Wyspiańskiego, Rewizora Gogola.
W czasach II wojny łódzki teatr opanowali Niemcy. Polski zespół aktorski rozpierzchł się po okupowanym kraju, pozostała zdziesiątkowana polska obsługa techniczna. To dzięki niej udało się ocalić część teatralnego dobytku (m.in. kurtynę, reflektory, kostiumy).
Powojenni dyrektorzy teatru przy Cegielnianej, teatru który wkrótce miał przybrać imię Stefana Jaracza, nie byli łodzianom obcy. Żukowski, Chaberski, Borowski zasilali przedwojenny zespół aktorski, Krasnowiecki grał i reżyserował, Schiller realizował swe legendarne przedstawienia, Gall projektował scenografię.
W pierwszych latach powojennych Łódź przejęła rolę zburzonej stolicy. Bujnie kwitło życie kulturalne. Hossę przeżywał teatr. W styczniu 1945 roku przybył do Łodzi zespół teatru Wojska Polskiego kierowany przez Władysława Krasnowieckiego. Za swoją siedzibę wybrał budynek przy ul. Cegielnianej.
Łódzką działalność rozpoczął 22 marca 1945 roku inscenizacją Wesela Wyspiańskiego w reżyserii Jacka Woszczerowicza. Teatr Wojska Polskiego skupiał znakomitych aktorów, reżyserów i scenografów, m.in. Aleksandra Zelwerowicza, Jana Kreczmara, Juliusza Osterwę, Henryka Szletyńskiego, Edmunda Wiercińskiego, Józefa Węgrzyna, Jacka Woszczerowicza, Jadwigę Chojnacką, Jana Świderskiego, Czesława Wołłejkę. Przez kilka powojennych sezonów fascynował swoimi spektaklami nie tylko Łódź, ale i cały kraj.
Swoiste i niepowtarzalne piętno na artystycznych dokonaniach teatru wycisnęła indywidualność Leona Schillera, który kierował łódzką sceną w latach 1946-1949. Dorobek tej działalności był imponujący. W ciągu trzech sezonów przygotował dziesięć inscenizacji. Jego wybitne spektakle (Celestyna Rojasa, Burza Szekspira, Igraszki z diabłem Drdy, Krakowiacy i górale Bogusławskiego, Na dnie Gorkiego), Wiercińskiego (Elektra Giraudoux), Zelwerowicza (Świętoszek Moliera), Osterwy (Fantazy Słowackiego), Daczyńskiego (Lekkomyślna siostra Perzyńskiego, Profesja pani Warren Shawa, Śluby panieńskie Fredry, Wilki w nocy Rittnera), Szletyńskiego (Pan Jowialski Fredry, Otello Szekspira), Erwina Axera (Ladacznica z zasadami Sartre’a) sprawiły, że – jak za pierwszej dyrekcji Zelwerowicza – prawdziwy polski teatr, teatr narodowy, choć nie z nazwy, zaistniał w Łodzi przy Cegielnianej.
W 1949 roku część zespołu Teatru Wojska Polskiego wraz z Schillerem przeniosła się do Warszawy, dyrekcję łódzkiej sceny objął Iwo Gall, a Teatr zyskał patrona w osobie Stefana Jaracza.
Różnie układały się późniejsze losy tej sceny. Wraz z odbudową Warszawy emigrowali artyści. Na szczęście założona przez Schillera łódzka Szkoła Filmowa i Teatralna stała się kuźnią i zagłębiem młodych talentów, które stopniowo zasilały tutejszy zespół aktorski. Być może dlatego, że kolejni dyrektorzy, na czele z Feliksem Żukowskim, rekrutowali się spośród dawnych współpracowników teatru, pieczołowicie podtrzymywano i kontynuowano tradycje, co znajdowało wyraz nie tylko w iście rodzinnej atmosferze, jaka panowała w całym teatrze, ale przede wszystkim w wyborach repertuarowych (rekonstrukcje przedstawień Schillerowskich, powrót do tytułów granych przed wojną). Dyrektor, oprócz talentu aktorskiego i ambicji reżyserskich, odznaczał się zmysłem organizatorskim. Za jego drugiej dyrekcji – w 1965 roku – do Teatru Jaracza przyłączono wcześniej samodzielny Teatr 7.15, przeznaczając go dla lżejszego, rozrywkowego repertuaru. Gruntownej przebudowie poddano stary budynek teatru.
Następca Żukowskiego, Jan Maciejowski, twórca m.in. głośnych spektakli szekspirowskich (Hamlet, Henryk VI, Koriolan), prapremierowego Oskarżyciela publicznego Hochwaldera, Wilków Rollanda oraz Mrożkowskiego Tanga, kontynuował rozpoczętą jeszcze przez swego poprzednika współpracę z Jerzym Grzegorzewskim, patronując takim spektaklom jak Balkon Geneta, Szewcy Witkacego czy Irydion Krasińskiego. Generalnie jednak o obliczu teatru decydowały jego własne spektakle, oparte zarówno na dramaturgii klasycznej, jak i współczesnej. W 1971 roku zainaugurowano działalność Małej Sceny. Prezentowano na niej spektakle kameralne, w których bliski kontakt z widownią tworzył nową jakość kulturową. Grano tu m.in. Ach, te twoje chmury… Westphala, Alfa Betę Whiteheada, Rosenkrantz i Gildenstern nie żyją Stopparda, Dom toreya.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, za dyrekcji Bogdana Hussakowskiego, tytuły prasowe znowu głosiły: „Teatr Narodowy w Łodzi!”
Odwaga dyrektora w podejmowaniu ryzyka artystycznego, otwartość na repertuarowe nowości, wiara w potencjał młodych twórców, umiejętność zjednywania sobie ludzi doprowadziły teatr do rozkwitu. Na szczególne podkreślenie zasługuje przy tym fakt, że przez burzliwy czas politycznych przełomów przeprowadził teatr bez koncesji na rzecz władzy i bez obniżania poziomu artystycznego.
Prus (Dziady Mickiewicza, Wyzwolenie Wyspiańskiego, Dziennik uwodziciela Kierkegaarda, Tytus Andronikus Szekspira), Grabowski (Trans-Atlantyk Gombrowicza, Pamiątki Soplicy Rzewuskiego, Szelmostwa Lisa Witalisa Brzechwy, Obywatel Pekosiewicz Słobodzianka), Zygadło (Chunga Llosy, Kapelusz pełen deszczu Gazzo), Bradecki (Pan Jowialski Fredry), Falk (Dacza i Kreacja Iredyńskiego, Klub Williamsona, Mechaniczna pomarańcza Burgessa), Fokin (Rewizor i Ożenek Gogola), nie pomijając samego Hussakowskiego (Wesele Canettiego, Zdziczenie obyczajów pośmiertnych Leśmiana, Ferdydurke i Ślub Gombrowicza, Wielkanoc Strindberga, Niebezpieczne związki Hamptona), to marki, które gwarantowały sukces ówczesnej scenie. Nie sposób zapomnieć o kierownikach literackich – przedwcześnie zmarłym Michale Sprusińskim, krytyku literackim, tłumaczu, felietoniście, odkrywcy Zdziczenia obyczajów pośmiertnych Leśmiana, o Małgorzacie Szpakowskiej, antropologu kultury i długoletniej redaktorce „Dialogu”, o Tadeuszu Słobodzianku, krytyku teatralnym i dramatopisarzu, czy też o teatrologu Piotrze Mitznerze. Ich opinie i wyrafinowane gusty literackie przyczyniły się do wielu ówczesnych artystycznych triumfów.
Kiedy w 1992 roku nowy dyrektor, Waldemar Zawodziński, obejmował schedę po swoim nauczycielu i mentorze, dziedziczył jeden z najlepszych teatrów w Polsce. Początki jego dyrekcji przypadły na okres transformacji ustrojowej i historycznych przemian, wobec których kultura zeszła na dalszy plan. Nie było łatwo. Trzeba było uczyć się nowych reguł i zasad funkcjonowania w zmienionej rzeczywistości.
W trudnych czasach udało się nie tylko zachować status quo, ale rozbudować i unowocześnić teatr oraz objąć działalnością ościenne miasta.
Dyrektor Zawodziński nadał kształt „Jaraczowi” nie tylko wyborami repertuarowymi, ale także doborem znakomitych realizatorów, wśród których znaleźli się Barbara Sass (m.in. Tańce w Ballybeg Friela, Trzy wysokie kobiety Albee’ego, Merylin Mongoł Kolady, Dzień Walentego Wyrypajewa), Małgorzata Bogajewska (m.in. Osaczeni Zujewa, Zszywanie Nielsona, Kotka na gorącym blaszanym dachu Williamsa, Ich czworo Zapolskiej), Zbigniew Brzoza (m.in. Bizon Mameta, Zbrodnia z premedytacją Gombrowicza, Pan Paweł Dorsta, Burza Szekspira), Paweł Miśkiewicz (m.in. Taniec śmierci Strindberga, Sen o jesieni Fossego), Jacek Orłowski (m.in. Seks, prochy i rock and roll Bogosiana, Wujaszek Wania Czechowa, Boże mój!, Karamazow Dostojewskiego), Mariusz Grzegorzek (m.in. Jad Harwooda, Rutheford i syn Sowerby, Blask życia Gilman, Lew na ulicy Thompson, Makbet Szekspira), Remigiusz Brzyk (m.in. Foma Dostojewskiego, Czarownice z Salem Millera, Król Edyp Sofoklesa, Historię o Miłosiernej, czyli Testament psa Suassuny), Agata Duda-Gracz (m.in. Balkon Geneta, Iwona, księżniczka Burgunda Gombrowicza, Otello – wariacje na temat, Według Agafii), Grzegorz Wiśniewski (m.in. Przed odejściem w stan spoczynku Bernharda, Król Ryszard III Szekspira, Zagłada ludu albo moja wątroba jest bez sensu Schwaba, Brzydal Mayenburga). Wielki wpływ na artystyczne dokonania łódzkiej sceny miały także dyrektorskie spektakle. Zawodziński inspiracji szukał głównie w klasyce, niezmiennie wierząc w jej nieprzemijającą siłę „porozumienia ponad wiekami”. Wnikliwie przyglądał się współczesności przez pryzmat mitów i archetypów. Szerokim echem w Polsce odbiły się takie jego spektakle, jak m. in. Celestyna Rojasa, Dybuk An-skiego, Woyzeck Büchnera, bijący rekordy popularności szekspirowski Sen nocy letniej, Sen srebrny Salomei Słowackiego, leśmianowskie Zdziczenie obyczajów pośmiertnych, Intryga i miłość Schillera, Tragiczna historia Doktora Faustusa Marlowe’a, Niżyński, gombrowiczowski Ślub, Zwłoka Dürrenmatta.
Jednym z najbliższych doradców Zawodzińskiego był kierownik literacki – Paweł Konic – wybitny teatrolog, recenzent i publicysta. W swoich zawsze bardzo wyważonych opiniach, wskazówkach i wyborach stawiał na pierwszym miejscu treść, intelekt i otwarcie na świat. Interesował go teatr bez koturnów, bez stwarzania bariery, bez przesadnego dostojeństwa, dobry i mądry, który zawsze się obroni. Niestety, jego śmierć w 2005 roku przerwała tę tak ważną i cenną dla Teatru współpracę.
W październiku 1995 roku rozpoczęła działalność trzecia scena Teatru im. Stefana Jaracza. Pomysłodawczynią i inicjatorką budowy była Sabina Nowicka – wieloletnia dyrektorka i współtwórczyni łódzkich teatrów. Nawiązując do tradycji, Scenę Kameralną zadedykowano pamięci Leona Schillera, a na inauguracyjną premierę wybrano Klątwę Wyspiańskiego w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, sztukę, którą rozpoczął swoją łódzką działalność pierwszy dyrektor – Aleksander Zelwerowicz.
W 2007 roku został zrealizowany przez Teatr, we współpracy z czterema ośrodkami kultury regionu: Miejskim Domem Kultury w Radomsku, Miejskim Ośrodkiem Kultury w Piotrkowie Trybunalskim, Miejskim Domem Kultury w Sieradzu oraz Miejskim Ośrodkiem Kultury w Skierniewicach, projekt – „Utworzenie Europejskich Scen Teatru im. Stefana Jaracza w województwie łódzkim”. Jego celem było zwiększenie dostępu do kultury w regionie i stworzenie profesjonalnych miejsc, w których mieszkańcy mniejszych miast mogli oglądać spektakle bez konieczności podróży do Łodzi.
W 2010 roku zainaugurowano Międzynarodowy Festiwal Teatralny Klasyki Światowej „Nowa Klasyka Europy”. Było to wydarzenie artystyczne o zasięgu globalnym, przedstawiające szerokiej rzeszy publiczności, w tym licznemu gronu teatromanów, teatrologów i krytyków obraz różnorodnych sposobów odczytywania i prezentacji najwybitniejszych dzieł klasyki światowej (m.in. Szekspira, Czechowa, Becketta, Singera, Schillera, Iwaszkiewicza), prezentowanych przez najlepsze europejskie teatry (m.in. Rosji, Hiszpanii, Włoch, Finlandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii). Widzowie mieli niezwykłą i rzadką okazję oglądania mistrzów sztuki aktorskiej, a także spektakli prawdziwych gigantów teatru, m.in. Roberta Wilsona, Alvisa Hermanisa, Krystiana Lupy, Eimuntasa Nekrosiusa, Luka Percevala. Odbyły się cztery edycje Festiwalu (2010, 2012, 2014, 2016).
Od lipca 2015 do lipca 2017 roku dyrektorem artystycznym był Sebastian Majewski, który postawił na odważny, współczesny repertuar i współpracę z uznanymi reżyserami młodego pokolenia, którzy wcześniej w „Jaraczu” nie pracowali. W tym czasie w Teatrze swoje realizacje przygotowali m.in. Paweł Świątek (Książę Niezłomny Calderona/Słowackiego), Wojciech Faruga (Antoniusz i Kleopatra Szekspira), Lena Frankiewicz (Wassa Żeleznowa Gorkiego), Wojtek Klemm (Filoktet Müllera), Jakub Falkowski (Śmierć siedzi na gruszy i się nie ruszy).
W lipcu 2020 roku powtórnie dyrektorem został Waldemar Zawodziński. Wybory repertuarowe były kontynuacją linii artystycznej wypracowanej w czasie jego pierwszej dyrekcji. Teatr stał się swoistą soczewką, w której skupiały się istotne problemy współczesne, oraz forum dyskusyjnym o wartościach, postawach, poglądach, sposobach postrzegania świata i kształtowania jego wizji, polem do rozmów o teraźniejszości, o sprawach istotnych, trudnych i często bardzo bolesnych. Powstały ważne spektakle, które zdobyły sympatię widzów i wysokie oceny recenzentów. Były to m.in. Plac bohaterów Bernharda (reż. Grzegorz Wiśniewski), Z miłości Turriniego, Seksualne neurozy naszych rodziców Bärfussa, Operetka Gombrowicza i Róża jerychońska Meheik (reż. Waldemar Zawodziński), Noc Helvera Villqista (reż. Małgorzata Bogajewska), Idioci (reż. Marcin Wierzchowski), Opera za trzy grosze Brechta (reż. Wojciech Kościelniak), Kto zabił Kaspara Hausera (reż. Radek Stępień), Otchłań Haley oraz Dzieci widzą duchy (reż. Mariusz Grzegorzek).
Rok 2020 przyniósł kolejne zmiany na stanowisku dyrektora, którym został Marcin Hycnar. Wraz z nim weszło do Teatru nowe pokolenie realizatorów: reżyserów, scenografów, kostiumografów, kompozytorów. W repertuarze pojawiły się m.in. Listy na (nie)wyczerpanym papierze na podstawie tekstów Osieckiej i Przybory (reż. Sławomir Narloch), nostalgiczne Panny z Wilka. Rapsod wg Iwaszkiewicza (reż. Anna Gryszkówna), klasyczny Mizantrop Moliera (reż. Edward Wojtaszek), Wiśniowy sad Czechowa (reż. w realizacji Małgorzata Warsicka). Popularność zyskały kameralne dramaty psychologiczne Kruk z Tower Ivanowa (reż. Robert Latusek) i Oleanna Mameta (reż. Krzysztof Prus). Udanym eksperymentem okazał się ośmioodcinkowy serial z życia teatru pt. Debiut wg pomysłu Anety Groszyńskiej, Jana Czaplińskiego i Tomasza Walesiaka, w reżyserii Anety Groszyńskiej.
Od września 2023 roku dyrektorem Teatru był Michał Chorosiński. Wśród zrealizowanych premier znalazły się m.in. Sonata Belzebuba Witkacego (reż. Radek Stępień – realizacja była jeszcze wyborem artystycznym dyrektora Marcina Hycnara), Zemsta A. Fredry (reż. Krzysztof Jasiński), Hobbit J.R.R. Tolkiena (reż. Grzegorz Suski), Dziady cz. I, II i IV Mickiewicza (reż. Adam Sroka), Śmierć pięknych saren Pavla (reż. Jan Szurmiej), Ifigenia ze Splott Owena (reż. Filip Gieldon), Amadeusz Schaffera (reż. Anna Wieczur). Teatr we współpracy z Urzędem Marszałkowskim rozpoczął pilotaż programu „Wojewódzkie Wędrówki Jaracza”. Zorganizował także Konkurs Dramaturgiczny im. Łucjana Kościeleckiego o Pióro Jaracza.
Od września 2025 roku dyrektorem Teatru jest Paweł Łysak.
Czas płynie, teatr trwa dotrzymując kroku współczesności, nie unika trudnych tematów, nie boi się prowokować, wywołuje emocje, zmusza do myślenia.
Jako „zmysł człowieka” (Jaracz) jest nieśmiertelny. Jego współczesne oblicze podkreśla architektura. W szklanej fasadzie odbija się ulica. Nie piękna, ale dzisiejsza, prawdziwa. Złe miasto? Tradycyjnie niełatwe i nierozpieszczające artystów. Ma to swoje dobre strony: zmusza do bezustannej walki, strzeże przed popadaniem w rutynę i samozadowolenie. Okoliczności mobilizują, czas hartuje. Wystarczy przyjść, żeby się przekonać.
Kolejne szyldy teatru
1888 - 1909 - Teatr Victoria, ul Piotrkowska 67,
1909 - 1917 - Teatr Polski, ul. Cegielniana 63,
1919 w budynku teatru Thalia, ul. Dzielna 18 (okres remontu Cegielnianej) dziś ul. Narutowicza,
1918 - 1936 - Teatr Miejski, do 1933 ul. Cegielniana 27 potem ul. Śródmiejska 15 (dziś ul. Więckowskiego),
1933 - 1938 - Teatr Kameralny, ul. Cegielniana 27,
1936 - 1939 - Teatr Polski, ul. Cegielniana 27,
1940 - 1944 - Theater zu Litzmannstadt (teatr pod okupacją niemiecką), ul. Cegielniana 27,
1945 - 1949 - Teatr Wojska Polskiego, ul. Cegielniana 27,
od IX 1949 - Teatr im. Stefana Jaracza, ul. Jaracza 27 (przemianowanie nazwy ulicy),
1966 - 70 - ul. Moniuszki 4a (na czas przebudowy budynku przy ul. Jaracza 27)
1965 - 1988 - Teatr 7.15 (filia Teatru Jaracza), ul. Traugutta 1, potem ul. Piotrkowska 234,
Dyrektorzy teatru
Łucjan Kościelecki od 6 X 1888 – 1890
Karol Kopczewski 1890 – 91
Czesław Janowski 1891 – 1895
Michał Wołowski 1895 – 1900
Henryk Grubiński 1900 – maj 1903
Marian Gawalewicz 1 X 1903 – V 1906
Czesław Janowski 1906 – 1908
Aleksander Zelwerowicz 1908 – 1911
Włodzimierz Maliszewski, Antoni Bednarczyk 1912/1913
Bolesław Bolesławski 1913/1914
Zrzeszenie Artystów i Pracowników Teatralnych
Aleksander Szarkowski, Ludwik Szejer 1915 do końca sezonu
Zrzeszenie Artystów i Pracowników Teatralnych
Władysław Kindler, Oskar Szefer 1915/1916
Janusz Orliński 1916/1917
Stanisław Stanisławski, Franciszek Frączkowski 1917 – 1918
Franciszek Rychłowski 1918 – 1920
Aleksander Zelwerowicz 1920 – 1921
Zygmunt Noskowski 1921 – 1922
Henryk Barwiński 1922/1923
Kazimierz Wroczyński 1923 - 1925
Arnold Szyfman 1925/1926
Bolesław Gorczyński 1926 – 1929
Karol Adwentowicz 1929 – 1930
Zrzeszenie Artystów i Pracowników Teatralnych przy współudziale ZASP-u
Karol Adwentowicz 1930 – 1931
Karol Borowski 1931/1932
Stanisława Wysocka 1932/1933
Kazimierz Wroczyński 1933 – 1937
Kazimierz Wroczyński, Hugo Moryciński 1937 - 1939
Władysław Krasnowiecki 1945 – 1946
Leon Schiller 1946 – 1949
Iwo Gall 1949 – 1953
Feliks Żukowski 1953 – 1956
Emil Chaberski 1956 – 1957
Konrad Łaszewski 1957 – 1958
Karol Borowski 1958 – 1960
Feliks Żukowski 1960 – 1971
Jan Maciejowski 1971 – 1979
Bogdan Hussakowski 1979 – 1992
Waldemar Zawodziński 1992 – 1993
Waldemar Zawodziński, Wojciech Nowicki od września 1993 – 2015
Sebastian Majewski, Wojciech Nowicki 2015 - 2017
Waldemar Zawodziński od września 2017 do lipca 2020
Marcin Hycnar od grudnia 2020 do maja 2022
Michał Chorosiński od września 2023 do listopada 2024
p.o. dyrektora Małgorzata Kowalska od grudnia 2024
Paweł Łysak od września 2025