Zagłada ludu albo moja wątroba jest bez sensu - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

ZAGŁADA LUDU ALBO MOJA WĄTROBA JEST BEZ SENSU

Barbara Marszałek, Przemysław Kozłowski | fot. Greg Noo-Wak
projekt plakatu Mariusz GRZEGORZEK, fot. Tymoteusz Lekler
autor
Werner SCHWAB
reżyseria, scenografia
Grzegorz WIŚNIEWSKI
przekład
Jacek St. BURAS
kostiumy
Katarzyna ZAWISTOWSKA
opracowanie muzyczne
Rafał KOWALCZYK
asystent scenografa
Ryszard WARCHOLIŃSKI
asystentka reżysera, inspicjentka, suflerka
Renata RÓWNICKA

O spektaklu

W 1991 roku uznano Zagładę ludu albo moja wątroba jest bez sensu za najlepszy debiut, a pięć lat później dramaty Schwaba (1958-1994), austriackiego obrazoburcy, grano z powodzeniem w całej Europie. Dziś weszły one na trwałe do repertuaru europejskiego teatru, a właściwy Schwabowi język, dobrze mieszczący się w tradycji Ödöna von Horvátha i Grupy Wiedeńskiej, określa się mianem Schwabdeutsch. Sam autor nazwał kiedyś język, jakim operował, fekalicznym. Bohaterowie jego utworów, odarci z wszelkich form, masek, konwenansów, posługują się niegramatycznym i nieskładnym językiem, z ich ust płynie nieustanny potok złorzeczeń, plugastw i przekleństw. Wydaje się, że piekło na ziemi obywa się bez wrzącej smoły oraz diabła. Żeby je stworzyć, wystarczą słowa. One oddają pełny obraz dusz bohaterów. Sztuki Wernera Schwaba, w całości rozgrywają się w wyzbytym nadziei „świecie, który jest rzeźnią”. Obsesyjne motywy zepsutego mięsa i ekskrementów, towarzyszące obrazom przemocy i zwyrodniałego seksu dobitnie wyrażają kondycję jego żałosnych bohaterów i ich wzajemne stosunki. Autor obsesyjnie tropi źródła irracjonalnych zachowań, podgląda zwyczajne życie, zwyczajnych ludzi, zamkniętych w klatkach swoich mieszkań. Bezlitośnie ukazuje groteskę codziennej egzystencji w krzywym zwierciadle prawdy, której nie chcemy znać. Zagłada ludu to autobiograficzna i bezkompromisowa wypowiedź oraz drastyczny, wielowymiarowy traktat o życiu i człowieczeństwie. Nie bez powodu opatrzona jest podtytułem Radykalna komedia, poświęcona mnie samemu, autorowi, wielowymiarowemu kłamcy. Jest brutalna, nieco makabryczna, nawet skandalizująca, przynajmniej jak na naszą rodzimą, hipokryzją ugłaskaną wrażliwość. Ale nie o zgorszenie w niej chodzi, ale o ujawnienie wszystkiego, co jest starannie ukrywane - kłamstwo, kazirodztwo, małostkowość, miernotę umysłową. Tak obnażony człowiek, jest tylko żałosną, pozbawioną wrażliwości i inteligencji wydmuszką zaślepioną konsumpcją i drobnomieszczańskim dobrobytem, sytym nuworyszem, sprowadzonym do czysto fizjologicznych odruchów, głuchym na frazes i obłudę.

premiera na DUŻEJ SCENIE 15 listopada 2008 r.
czas trwania spektaklu: 120 minut (z jedną przerwą)

Recenzje

...Wiśniewski obsadę ma taką, że „klękajcie narody”. Uruchomieni przez pulsację muzyki aktorzy grają w teatralnym „pomiędzy”: w dziurze między psychologią a formą, awangardą a mieszczaństwem, kliszami witkacowskimi i naturalistycznymi...

Łukasz Drewniak, Dziennik Polska

...Grzegorz Wiśniewski na Schawabie się zna i potrafi z jego groźnego świata ulepić nośne przekazy o naszym cierpiącym na znieczulicę, atrofię wyższych uczuć i moralną degrengoladę świecie. (...) W Łodzi poprowadził aktorów do zwycięstwa. Trzeba by wymienić wszystkich, bo nie ma w tym spektaklu słabych punktów, ale przede wszystkim znakomitą Barbarę Marszałek jako panią Robak, fanatycznego tłuka z wewnętrzną determinacją przywiązaną do swoich bożków, i Milenę Lisiecką, panią Kovacic, lisio-chytrą sąsiadkę, dybiąca na nieszczęście bliźnich, nadętą drobnomieszczankę z lakierem do włosów zamiast mózgu i, oczywiście, Bogusławę Pawelec jako mizantropiczno-sadystyczną profesorową Grollfeuer, a zarazem aktorkę, która buntuje się przeciw swojej roli. (...)
Zaskakujących, porywających scen jest w tym spektaklu więcej, a namiętna gra aktorów nie pozwala widzowi ani na chwilę oddechu...

Tomasz Miłkowski, AICT

...Zdecydowane działania reżysera, ciekawie ustawione sytuacje, siła tekstu i inscenizacji składają się na mocny, przejmujący spektakl. Osobno Wiśniewskiemu trzeba pogratulować świetnie wymyślonej scenografii i dobrych świateł, Katarzynie Zawistowskiej znakomitych kostiumów, a Jackowi Burasowi doskonałego przekładu...

Michał Lenarciński, Dziennik Łódzki

...Grzegorz Wiśniewski pozwolił sobie na proste rozwiązanie - postawił na aktora, który nie jest przedmiotem podporządkowanym wizji reżysera, ale generatorem emocjonalnych wibracji. Zaufanie opłaciło się - aktor stał się współtwórcą spektaklu, tekst wybrzmiał w pełni, a widz poczuł, na czym polega dobry teatr...

Olga Ptak, Dziennik Teatralny

...Na scenie Teatru im. Jaracza Grzegorz Wiśniewski jest jak dyrygent perfekcyjnej orkiestry (rewelacyjni aktorzy!). (...) 
Intrygujący spektakl, poruszający tekst - słowa i zdarzenia włażące pod skórę, dotykające do bólu. Koncert na najwrażliwszych strunach, prowokacja, z którą warto się zmierzyć...

Renata Sas, Express Ilustrowany

...Aktorzy stanowili jedną sprawnie działającą maszynę, o człowieczych rysach twarzy. Część występowała w niej w roli ostrych noży, jednym ruchem odcinając złudzenie o istnieniu życia pozbawionego bólu, druga była tymi podziurkowatymi kółkami, które przepuszczają przez siebie odpady czyjegoś niechcianego szczęścia. (...) Dziękuję twórcom za to, że mogłam się skupić na dowolnym significancie sztuki, a pewność odnalezienia właściwej drogi została, po obu stronach reflektora. Okazane zaufanie zaprocentuje w mojej świadomości społecznej. Mówię to z pełnym przekonaniem, bez cienia ironii. W pełnej szczerości...

Olga Chwiłowicz, Teatralia