TRZY SIOSTRY
Obsada
O spektaklu
„W istocie Czechow na każdym kroku pokazuje, jak skomplikowany jest każdy indywidualny przypadek, w jak złożonych stosunkach względem rzeczywistości pozostaje jednostka. (.) Nader bowiem często człowiek nie potrafi odnaleźć sobie odpowiedniego miejsca w życiu, jest nieszczęśliwy, bo na jego drodze do szczęścia stoją zawsze jakieś przeszkody- niekoniecznie natury socjologicznej – wobec których jest bezradny, dobro zmaga się ze złem, co gorsza, zło najczęściej bierze górę. Jak wnikliwie zauważył po latach badacz radziecki Aleksander Skaftymow: " .źli ludzie pogarszają i bez tego złą sytuację. Lepsi zaś są bezsilni. Człowiek jest niewolnikiem mnóstwa codziennych spraw i drobiazgów, które go przytłaczają i od których nie jest w stanie się uwolnić. A życie mija bezpowrotnie, w sposób nieustanny, niezauważalny, niepotrzebnie podsuwa człowiekowi to, co jest dla niego niepożądane. Kto jest winien ? Pytanie to pojawia się niechybnie w każdej sztuce Czechowa. I każda ze sztuk zdaje się mówić : winni są nie poszczególni ludzie, lecz cały skomplikowany układ spraw życiowych. Wina zaś ludzi polega jedynie na tym, że są słabi.""”*
*fragment Wstępu Rene Śliwowskiego do Opowiadań i opowieści Antoniego Czechowa, BN, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1989
premiera 29, 30 września, 2 października 2018 r. na Dużej Scenie
Czas trwania spektaklu: 180 minut z jedną przerwą
LICENCJODAWCĄ JEST ZAiKS
Recenzje
Orłowski znalazł sposób, by, nie rezygnując z ani odrobiny Czechowa, zwielokrotnić jego oddziaływanie, wpisać w dzisiejsze postrzeganie świata. Pomogły mu w tym konkretne wybory formalne. Część pierwsza zrealizowana jest w poetyce tożsamej z Czechowem w chwili powstania dramatu, ta wylewność w grze aktorskiej, nieustanny "ruch w kadrze", realizm psychologiczny I szczególna troska o język, wydobywanie jego urody, magii słowa. Punktowanie emocji.
Część druga, całkowicie odmienna, to jakby twórcze zaprzeczenie metodzie Stanisławskiego, wydobywanie sensów na kształt rapsodu, maksymalna oszczędność środków, prostota i nowoczesny styl bycia na scenie. Każdy z bohaterów przeżywa przecież swoją własną tragedię. I choć wszyscy są razem, każdy jest osobno.
Orłowski opowiada o uwięzionych na prowincji, marzących o wyprowadzce do Moskwy (czekających na nią jak beckettowscy bohaterowie na Godota) siostrach Prozorow w zgodzie z duchem oryginału, uczciwie i bez efekciarstwa, ale ponadtrzygodzinny spektakl nie nudzi. Wręcz przeciwnie - aktorzy dostają czas na rozwinięcie postaci, słowa - na wybrzmienie, a odbiorca na zastanowienie się. Tumany kurzu się nie wzbijają, bo Orłowski we współpracy z Waldemarem Zawodzińskim (scenografia) inteligentnie odtwarza Czechowa (...) To spektakl o oszukiwaniu się. O nudzie, znanej ze świetnej powieści Alberta Moravii. O przemianach społecznych, które zapoczątkowały nasze "dziś" - awansie społecznym i pułapkach demokratyzacji (...) O potrzebie poszukiwania sensu w świecie go pozbawionym.
Pierwsza, stylowa scena została efektownie oprawiona. Kolejne rozgrywają się w coraz bardziej minimalistycznej dekoracji, aż w końcu scenograf Waldemar Zawodziński zostawia aktorom niemal pustą przestrzeń. W życiu i z życia zostaje coraz mniej... Orłowski postawił na tekst budujący wizerunki postaci; nie chce uronić niczego z goryczy Czechowa. Słowo ma tu najważniejszą rolę.